Te amerykańskie pianki na patyku.
Jak to widziałem jako dziecko w kreskówkach jawiło mi się to jako ósmy cud kulinarnego świata - i długo zastanawiałem się co to jest i jak smakuje. Podejrzewaliśmy z zainteresowanymi jakąś słoninę czy coś w tym stylu - bo to pasowało do ogniskowego klimatu.
Kiedy doświadczyłem tego w praktyce - czyli tych cukrowych pianek, które u nas chyba nigdy nie siadły, jedyne co miałem w głowie to - boże co za gówno.
Muszę zrobić sobie jakiś risercz, by sprawdzić jak do tego doszło, że to jest w ogóle lubiane.

Jak to widziałem jako dziecko w kreskówkach jawiło mi się to jako ósmy cud kulinarnego świata - i długo zastanawiałem się co to jest i jak smakuje. Podejrzewaliśmy z zainteresowanymi jakąś słoninę czy coś w tym stylu - bo to pasowało do ogniskowego klimatu.
Kiedy doświadczyłem tego w praktyce - czyli tych cukrowych pianek, które u nas chyba nigdy nie siadły, jedyne co miałem w głowie to - boże co za gówno.
Muszę zrobić sobie jakiś risercz, by sprawdzić jak do tego doszło, że to jest w ogóle lubiane.

1