@nprofile1q...To oczywiście zależy od definicji fajności. Z wymienionych przez Ciebie Googla unikam i nie używam poza sporadycznymi wyjątkami, nigdy nie odpalałem muzyczki w samolocie, więc nie potrzebuję, bilet wolę mieć papierowy, a płatność gotówką/kartą. Natomiast upierdliwe 2FA, które mi wszędzie wciskają, przychodzą na szczęście jeszcze smsem, więc, dumbphone da radę. Jedynie internet, owszem przydaje się, dlatego używam na codzień smartphona, tyle że bez Gugiela. Poza tym przesylam nim zdjęcia z aparatu na kompa, słucham czasem podcastów i parę innych drobnostek, bez których jednak mógłbym się obejść jakbym do wyboru miał jedynie maszynę do inwigilacji i karmienia mnie wypluwkami ejaj od Gugla.