Jak bardzo mnie wkurza namolne zachęcanie przez sklepy internetowe do korzystania z aplikacji: „Rabat tylko w aplikacji, oferta tylko w aplikacji.”
Czyli zamiast wygodnego sklepu na cały dwudziestoparocalowy monitor, muszę się wpatrywać w sześciocalowy ekran telefonu, żeby zarobić te 10 zł rabatu.
Rozumiem zachęcanie do instalacji aplikacji (bo można zachęcić do powiadomień push), ale czemu każde zamówienie mam w niej robić, co oni z tego mają?
No i w efekcie, wczoraj wieczorem zamówiłem sobie w Decathlonie granatowe, a nie czarne spodnie do biegania, bo nie dojrzałem koloru na telefonie.
Czyli zamiast wygodnego sklepu na cały dwudziestoparocalowy monitor, muszę się wpatrywać w sześciocalowy ekran telefonu, żeby zarobić te 10 zł rabatu.
Rozumiem zachęcanie do instalacji aplikacji (bo można zachęcić do powiadomień push), ale czemu każde zamówienie mam w niej robić, co oni z tego mają?
No i w efekcie, wczoraj wieczorem zamówiłem sobie w Decathlonie granatowe, a nie czarne spodnie do biegania, bo nie dojrzałem koloru na telefonie.
1