Lata lecą, a ja wciąż z rozbawieniem obserwuję reakcje różnych piarowców naprawdę dużych firm, które pojawiają się na naszym #trójstykgranic a którzy z niedowierzaniem odbierają naszą redakcyjną politykę, która polega na tym, że odmawiamy udziału w przeróżnych rautach i konferencjach.
Dlaczego? Bo do ważnych osobistości i tak nie jesteśmy dopuszczani, na trudne pytania nie ma szans - bo wiecie, rozumiecie, grafik napięty - a taka imprezka kończy się tym samym: „fajnie było nie, smakowało, to podeślę wam nasze materiały, opublikujecie? może jutro?”.
No właśnie że nie, nie opublikujemy bo wprowadziłem zasadę że w takich rautach nie bierzemy udziału. Chcesz publikacji? Promocji? To niezależnie jak się nazywasz, jak potężna jest firma którą reprezentujesz, to skoro płacicie setki tysięcy zł na promocję w dużych mediach, to nie możecie zapłacić sporo mniej w regionalnym dzienniku? I najczęściej po tej naszej deklaracji na twarzy piarowca pojawia się wyraz wyciągniętego z wody karpia...
Dlaczego? Bo do ważnych osobistości i tak nie jesteśmy dopuszczani, na trudne pytania nie ma szans - bo wiecie, rozumiecie, grafik napięty - a taka imprezka kończy się tym samym: „fajnie było nie, smakowało, to podeślę wam nasze materiały, opublikujecie? może jutro?”.
No właśnie że nie, nie opublikujemy bo wprowadziłem zasadę że w takich rautach nie bierzemy udziału. Chcesz publikacji? Promocji? To niezależnie jak się nazywasz, jak potężna jest firma którą reprezentujesz, to skoro płacicie setki tysięcy zł na promocję w dużych mediach, to nie możecie zapłacić sporo mniej w regionalnym dzienniku? I najczęściej po tej naszej deklaracji na twarzy piarowca pojawia się wyraz wyciągniętego z wody karpia...