Przesiadałem się w jednej z tych małych miejscowości, tych, w których żyje tysiąc, może trzy tysiące obywateli. Za każdym razem gdy spaceruję po takim miasteczku rozmyślam o tym, jakby mi się tu żyło. Pewnie dobrze, mam niewielkie wymagania. Mając godzinę do spalenia postanowiłem tradycyjnie odwiedzić pocztę, kupić kilka pocztówek i rozesłać bliskim.
Stojąc w poniedziałkowej kolejce patrzyłem na półki z przysłowiowym mydłem i powidłem. W oko rzucił mi się ciekawie wydany, niemal futurystyczny, katechizm oraz „W Hołdzie Katalonii”. Kupiłem lokalne pocztówki, znaczki i Orwella.
Jaki to ma związek z notką, do której zalinkuję poniżej? Żaden. Buduję tylko osobistą markę człowieka, który kupuje znaczki na poczcie w małej miejscowości w nadziei, że kiedyś będzie to droga do społecznego awansu, a jeśli nie — przynajmniej worka pieniędzy.
W każdym razie, zapowiadana notka:
https://fuse.pl/beton/hive.html